Czy studiowanie literatury jest marnowaniem czasu?

Raport czytelnictwa w Polsce nie zostawia złudzeń, czytamy mało i coraz mniej. Ostatnie opublikowane badania mówią, że 37 % badanych zadeklarowało przeczytanie przynajmniej jednej książki w ciągu roku. Oznacza to, że 63 % nie przeczytało żadnej z nich! To rzeczywiście dane zatrważające. Również wśród czytanych książek przeważają romanse, sensacje i fantastyka.

Z drugiej strony 2/3 Polaków deklaruje korzystanie z Internetu, a 1/4 Polaków deklaruje, że czyta blogi. Najchętniej otwieramy strony dotyczące różnego rodzaju hobby, poświęconych zdrowiu, różnym sportom. Mniejszym, ale zauważalnym tematem, który jest wybierany w Internecie to sprawy społeczno-polityczne.

Raporty również podkreślają, że nawyk czytania wynosi się ze środowiska, w jakim się wyrasta. Jeśli rodzina młodego człowieka nie ma nawyków czytania, i nie zaszczepi jej nauczyciel, kolega, dom kultury, czy inny czynnik, to człowiek kształtowany w niskich zasobach kapitału kulturowego nie ma szans na nabycie nawyku czytania. W rezultacie wielu ludzi kończąc edukacje z ulgą przyjmuje, że już nie musza czytać. Wiele też badań wskazuje na bezpośrednią zależność pomiędzy zamożnością państwa i poziomem jego rozwoju, a czytelnictwem książek. Skandynawia, Holandia, Wielka Brytania, czy Niemcy – bogate kraje – mogą pochwalić się znacznie większymi wskaźnikami czytelnictwa niż Polska.

Bez wątpienia staliśmy się społeczeństwem obrazkowym. Strony internetowe przepełnione są cała masą zdjęć. Żadna informacja się nie sprzedaje, gdy nie zawiera zdjęć. Użytkownik bardziej skomplikowanego urządzenia zamiast czytać instrukcję obsługi, otwiera stronę na YouTube i ogląda sposób działania urządzenia.

Dodatkowo badania pokazują, że zmienia się nasz sposób czytania. Nie tylko czytamy mniej książek, ale też czytamy mniej tekstów długich. Niemal połowa osób badanych zadeklarowała, że w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie nie przeczytała dłuższego tekstu, niż trzy strony maszynopisu. Tak się dzieje na skutek natłoku informacji bombardującej nas zewsząd. Większość osób czyta nagłówki tekstu i kilka zdań, aby się zorientować w temacie, a następnie artykuł porzuca, na rzecz następnego.

Również absolwenci studiów humanistycznych nie mogą mieć złudzeń. Kierunki podawane, jako „najbardziej praktyczne” to finanse, informatyka, kierunki techniczne, prawo, oraz logistyka i transport. Nie ma wśród wymienianych kierunków żadnej z filologii. Również zarobki, na jakie może liczyć absolwent informatyki są dwa razy większe na start, niż proponuje się absolwentom studiów humanistycznych. Bibliotekarz może liczyć na 2500 zł brutto, podczas gdy specjalista do spraw marketingu zaczyna od 4500 złotych.

Zatem wszystkie przedstawione dane zdają się twierdzić, że studia literatury to całkowite marnotrawstwo czasu. Studia takie przynoszą jedynie osobistą satysfakcję studiującego, bo po ich zakończeniu, zarobki nie pozwalają nawet na zakup książek.

Z drugiej strony absolwenci kierunków ścisłych często utrzymują, że dopiero wgłębienie się w zagadnienia literatury, historii i filozofii pozwoliło im naprawdę zrozumieć w zagadnienia techniczne i wpłynęło na dokonywanie sprawnej analizy określonego technicznego problemu.

Czy zatem studiowanie literatury jest marnowaniem czasu? Gdy wejdziemy na stronę internetową Wydziału Humanistycznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego czytamy wypowiedź Pauliny Sieradzkiej: „Czy warto studiować polonistykę? Warto rzecz jasna! Filolog to ten, który umiłował słowo, więc być filologiem, to być kimś, kto pracuje dla słowa. A że słowo jest częścią naszego świata, funkcjonowania w rzeczywistości, życia wreszcie, to jasne jest, że filolog jest bytem koniecznym, uzupełnia braki, których nie wytworzy natura. Jest on, zatem artystą słowa rzec by można.”